PIERWSZY TURNUS


Ośrodek Hipoterapiii Rehabilitacji dla Dzieci Niepełnosprawnych Maryniec

ODDZIAŁ REHABILITACJI,HIPOTERAPII, REKREACJI I SZKOLEŃ

      W Miejskim Ośrodku Rehabilitacji Dzieci i Modzieży w Toruniu, gdzie rehabilitujemy Antosia dowiedzieliśmy się o innej formie rehabilitacji - turnusach rehabilitacyjnych, że dobrze byłoby, żeby Antek raz w roku na taki turnus pojechał. Dostaliśmy numer telefonu do Wiatrowa.
      Zadzwoniłam, ale okazało się, że na najbliższy rok wszystkie miejsca są zarezerwowane. Zapisałam się więc na rok następny. Jednak po pewnym czasie dowiedziałam się, że można wpisać się na listę rezerwową, bo dzieci często z różnych powodów rezygnują i zwalniają się miejsca. Tym sposobem 15 maja 2000r. wyjechaliśmy do Wiatrowa.
     Wiatrowo to wieś położona 7 km za Wągrowcem ( jadąc z Torunia ) i 46 km przed Poznaniem. Do Ośrodka Hipoterapii i Rehabilitacji dla Dzieci Niepełnosprawnych 'Maryniec' przyjechaliśmy koło południa. Dostaliśmy klucze do dwuosobowego pokoju, wypakowaliśmy swoje rzeczy i jeszcze przed obiadem razem z tatą, który nas tylko przywiózł zwiedziliśmy Ośrodek. Mieści się on w pałacyku położonym w starym parku.

     Jest ujeżdżalnia, skromny plac zabaw, miejsce na grilowanie i ognisko, staw. W parku można znależć drzewa-pomniki przyrody Po obiedzie spotkaliśmy się z wszystkimi rehabilitantami Ośrodka i lekarzem na indywidualnej rozmowie, która dotyczyła dziecka, jego stanu zdrowia, umiejętności, wymagań. Po tym spotkaniu pożegnaliśmy się z tatą  i wróciliśmy do pokoju, by się rozpakować.

     Początek naszego pobytu był pechowy, ja przyjechałam z 39-stopniową gorączką, a drugiego wieczoru Antoś przestał oddychać. Dyżurna rehabilitant-ka wezwała pogotowie. Wszystko dobrze się skończyło, ale niestety 4 dni zmuszeni byliśmy spędzić w wągrowieckim szpitalu. Odwiedzały nas dziewczyny pracujące w Wiatrowie, przywiozły rzeczy z Ośrodka i zorganizowały powrotny transport.
 
     Znów byliśmy w   Wiatrowie i dopiero teraz w pełni mogłam docenić nasz pobyt w Ośrodku. Każdego dnia Antoś po śniadaniu przez pół godzinyćwiczył na koniu. Później miał ćwiczenia ruchowe na przez 45 min., masaż. Co drugi dzień zamiennie chodziliśmy do  logopedy lub do Koreańczyków, którzy stosowali medycynę naturalną. Muszę przyznać, że spotkałam się po raz pierwszy na żywo z tego rodzaju terapią. Antoś miał przez nich robiony masaż i stawiane bańki. Tak go to rozluźniało, że przeważnie zasypiał.  W Wiatrowie dzieci mają też hydroterapię, magnetostymulację i terapię ręki, jednak na tym turnusie Antek z tego nie korzystał. Te indywidualne zajęcia odbywały się do południa. Po obiedzie dzieci spotykały się na wspólnej już zabawie. Codziennie było to coś innego: wszelkiego rodzaju zajęcia plastyczne ( malowanie, wyklejanie lub lepienie z plasteliny, układanie kompozycji z nasion itp.), zabawy według Weroniki Sherborne, a nawet bal przebierańców. Wieczorem, gdy dzieci poszły spać z dobrodziejstw Ośrodka mogli korzystać rodzice. Spotykali się przy bufecie, by porozmawiać na poważne tematy, jak i na całkiem niepoważne. 

     Antosiowi bardzo podobało się Wiatrowie. Po powrocie mówił nawet, że on mieszka trochę w Toruniu, a trochę w Wiatrowie. Miał możliwość zabawy z innymi dziećmi-ciągle pytał się, kiedy pójdziemy na dużą salę bawić się z dziećmi ulubioną piłką. Dla mnie był to czas odpoczynku. Po raz pierwszy od choroby Antosia odpoczęłam psychicznie.  Nie czułam tego wewnętrznego przymusu poświęcania każdej wolnej chwili na ćwiczenie z Antkiem. Mogłam bezkarnie nic nie robić i nie miałam z tego powodu wyrzutów sumienia. Dziecko było rehabilitowane na różne sposoby, dużo przebywało na świeżym powietrzu. Wszystko w ośrodku jest pomyślane tak, by dzieciom i rodzicom było dobrze. Jedzenie jest dobre, na śniadanie i kolację zawsze szwedzki stół. Nie ma problemu ze sprzątaniem, bo ogólnie dostępny jest odkurzacz. Można też zrobić pranie w pralce, a pranie suszyć na linkach na dworze lub w suszarni. 

     Czas szybko płynął i nadszedł dzień wyjazdu, żal było opuszczać to miejsce. Obiecaliśmy sobie i innym, że jeszcze przyjedziemy i spotkamy się w Wiatrowie. Obietnicy dotrzymaliśmy i na drugi turnus Antoś pojechał już jesienią, tym razem z tatą i rzeczywiście spotkali starych znajomych. W tym roku też jesteśmy umówieni na kolejne turnusy. Nie pozostaje nic innego, jak szukać sponsorów tej atrakcyjnej i jednocześnie
kosztownej formy rehabilitacji. Jednak najważniejsze jest to, że warto, bo oprócz przyjemnych wspomnień, zdjęć w albumie i kasety wideo z nagranymi ćwiczeniami na sali i ujeżdżalni, po każdym turnusie Antoś wróca z nowymi umiejętnościami.

       


[kliknij, zeby powiekszyc]
[kliknij, zeby powiekszyc]
[kliknij, zeby powiekszyc]
[kliknij, zeby powiekszyc]
W Wiatrowie W Wiatrowie W Wiatrowie W Wiatrowie
[kliknij, zeby powiekszyc]
[kliknij, zeby powiekszyc]
[kliknij, zeby powiekszyc]
[kliknij, zeby powiekszyc]
W Wiatrowie W Wiatrowie W Wiatrowie W Wiatrowie
[kliknij, zeby powiekszyc]
[kliknij, zeby powiekszyc]
[kliknij, zeby powiekszyc]
[kliknij, zeby powiekszyc]
W Wiatrowie W Wiatrowie W Wiatrowie W Wiatrowie

This gallery created by
Express Web Gallery Maker
Cutecolors